Get ready with Me! - Makeup Routine



Już od bardzo dawna miał w planach zrobienie takiego wpisu. Głównie ze względu na dużą ilość pytań na temat mojego codziennego makijażu. Kiedyś już miałam podobny post, ale tym razem, korzystając z chwili wolnego,  udało mi się nakręcić do tego krótki amatorski filmik.
Nazwijmy ten filmik, filmem z serii: „Get ready with Me”.  
Poniżej znajdziecie krótki opisz produktów, których używam do mojego codziennego makijażu.

Oglądać w HD!
Jeśli chcecie więcej takich filmików - łapki w górę! 




------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pierwsze co robię to zakładam krem jako moją ‘bazę pod makijaż’ firmy Under20

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Następnie na całą powiekę nakładam bazę czyli  krem BB numer -01- Under20
Płaskim pędzelkiem (lub palcem) nakładam matowy cień Paese numer  -605-. Na ruchomą powiekę staram nałożyć go więcej tak aby była widoczna różnica pomiędzy kolorem ruchomej powieki a okolicami łuku brwiowego.
Następnie na załamanie powieki używam matowego cienia firmy Paese numer – 672- i rozblendowuję  puchatym pędzelkiem firmy Hakuro. Pracuję nad tym tak długo aż efekt będzie mnie wystarczająco zadowalać.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brwi poprawiam przedostatnim cieniem (niestety cienie nie mają nazwy więc tak muszę was nakierować) z paletki Lovely ‘classic’
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Następnie zabieram się za najtrudniejszą sprawę, czyli malowanie kreski. Ostatnio odkryłam nowy świetny eyeliner w mazaku firmy Rimmel. Gdy kreska jest już namalowana a tusz nie zdążył jeszcze wyschnąć, skośnym pędzelkiem poprawiam linie, aby była bardziej ‘miękka’. Bardzo nie lubię gdy eyeliner po zaschnięciu tworzy taką ‘taflę’. Pomalowanie jej matowym czarnym cieniem z KOBO sprawia,
 że linia wydaje się miękka i delikatna ponieważ trasą się wszystkie ostre krawędzie.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Na rzęsy nakładam odżywkę Eveline SOS. Gdy produkt trochę wyschnie, nakładam maskarę Volume Million Lashes firmy Loreal
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 Pod oczy wędruje ten sam krem BB co wcześniej, czyli Matting Cream Under 20. Na resztę twarzy używam troszkę ciemniejszego podkładu Match Perfection Rimmel o numerze -100-
Całość rozprowadzam moją gąbką z Inglota.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do konturowania na mokro używam musu o najciemniejszym odcieniu z Inglota. Kolor LC -203-
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Całość pokrywam sypkim pudrem marki Inglot
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Bez porządnego konturowania wyglądam jak jajko, więc kości policzkowe (gdziekolwiek jesteście xD ) konturuję bronzerem Honolulu. (Niestety nie mam podanego koloru). Konturuję również żuchwę  skroń i czoło aby optycznie go pomniejszyć i ‘odchudzić’ twarz :D
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------






Czytaj dalej >

FOTOfolizm - jako zboczenie zawodowe.





Mam małe zaległości jeśli chodzi o takie moje rozmyślania więc czas to nadrobić.
Dzisiaj 'porozmawiamy sobie' o ludziach z którymi każdy z nas miał styczność lub nadal utrzymuje z nimi kontakt, w co wątpię.
Dlaczego? Zaraz wszystko zrozumiecie :D 

Tak to już bywa, że osoby przyjaźniące się z ludźmi których nieodzowną częścią życia jest fotografia, często padają ich ofiarami. My, ludzie aparaty przeważnie wszędzie nosimy ze sobą aparat a jeśli nie to chociaż telefon uzbrojony w niezłą optykę. 
Może od razu przejdę o co tak właściwie mi chodzi. Otóż to, jak wiadomo dla mnie fotografia to coś więcej niż tylko hobby czy przejściowy okres mojego życia. Moi znajomi to wiedzą, szanują albo może nawet i podziwiają (kto wie) wiedzą też jedno: Nie mogą czuć się przy mnie bezpiecznie. Dlaczego? A właśnie dlatego, że nie znają dnia ani godziny, której wyciągnę telefon i zrobię im pamiątkowe zdjęcie. Nie ważne czy to spacer, szkolna przerwa, czy lekcja polskiego. Dla mnie czas nie gra roli. 
Często zastanawiam się, dlaczego właściwie jest to tak denerwujące dla nich. I chyba już wiem dlaczego. Znacie sposób jak najszybciej wkurzyć dziewczynę? Zrobić jej zdjęcie i nie pokazać go jej a zważając że większość moich znajomych to dziewczyny, to chyba wszystko jasne. 
Wracając. Tak zaliczam się do grona ludzi, którzy robią zdjęcia w praktyczne każdym miejscu i każdej okazji. Niekoniecznie muszę jej publikować. Po prostu lubię mieć je w swoim telefonie i po jakimś czasie wracaj do nich i do wspomnień z nich związanymi. Nie ważne czy jest to piękny widok z wież Eiffla czy głupie ciasto kupione w Starbucks'ie, każde zdjęcie coś dla mnie znaczy.
Wracając jeszcze do moich znajomych. Serdecznie pozdrawiam Julię a zarazem najserdeczniej przepraszam za wszystkie zdjęcia zrobione na lekcjach/przerwach. Nawet za te o których nie wie (tak, jutro chyba nie wrócę ze szkoły xD ) Tak czy siak, uwielbiam ten moment jej złości. ale może jeszcze kiedyś mi podziękuje (albo zabije). Justyna i Gosia - mimo, że nie znamy się długo, już wiedzą co to znaczy żyć z fotofolikiem. Robiąc zdjęcia, często widzę minę mojego chłopaka, patrzącego się na mnie z politowaniem xD No ale cóż. TRUDNO!

Czyli jak tak na prawdę wygląda życie z fotografem? Na pewno nie należy do najłatwiejszych!
 Ale wcześniej czy później przywykniecie. Kilka rad jak żyć z taką osobą?:
-Nie daj po sobie poznać, że irytuje Cie jej fotoholizm - to tylko pogorszy sprawę
- zaakceptuj, w końcu kiedyś to przejdzie (albo i nie) :D

Jestem wręcz przekonana, że nie tylko ja jestem uzależniona od zdjęć, ale to wszystko wynika z mojego 'zawodu' :D
 Można powiedzieć, że cały czas trenuję i się uczę, prawda? 
Łączmy się wszyscy, którzy aparat w telefonie włączają w ułamki sekund i dokumentują każdy dzień życia,
 tworząc w ten sposób swój foto-pamiętnik!
 Piszcie w komentarzach, jeśli jest tu ktoś taki, albo ktoś, kto musi żyć z taka osobą! :D 
Dziękuję moim narzekającym znajomym na inspirację do napisania posta, przepraszam :* 





Obudowa TRENDMANIA.PL
Przy wpisaniu kodu: MCZARNYNOGA otrzymujecie rabat
-10% na wszystkie obudowy!
(kupon ważny do końca roku)




Czytaj dalej >
Widzieć tylko przez obiektyw © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka