Uparcie do celu- Czyli jak postanowić i zrobić!





No tak i przyszedł czas na kolejne postanowienia noworoczne. W ogóle zacznijmy od tego, że nigdy nie popierałam czegoś takiego jak wyznaczanie sobie celów bo jest nowy rok. Nie sądzicie, że powinniśmy się zmieniać i doskonalić bez względu na datę czy na koniec pewnego etapu w życiu czy na nowy rok kalendarzowy. Niemniej jednak wiem, że dla niektórych jest to pewnego rodzaju forma motywacji i kamień milowy na ich drodze życia. Jak już mówiłam, nie miałam w zwyczaju stawiać sobie postanowień noworocznych, aż do teraz.
Powiedziałam 'Dobra Martyna, za długo siedziałaś bezczynnie i zbijałam bąki, czas coś zrobić z tym szarym życiem" W dodatku, dostawałam dużo pytań o moje postanowienia, więc stwierdziłam, czemu nie? No i tak narodził się pomysł na ten post. Zaczynają:

1. Chcę nauczyć się pisać lewą ręką,
Od urodzenia jestem praworęczna i nigdy mi to nie przeszkadzało. tak mnie już Bozia stworzyła. Ale niedawno pomyślałam sobie co by się stało jak np. złamałabym prawą rękę? <odpukać> Nie wyobrażam sobie życia bez pisania, ciągłego malowania czy robienia zdjęć a przecież te wszystkie czynności wykonuje prawo ręką. Poza tym stwierdziłam, że wpłynie to dobrze na rozwój mojej prawej półkuli, więc nic tylko siadać i pisać. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła pochwalić się moimi postępami w nauce.

2. Odstawiam Coca~Cole.
Tak, prawda. Nie raz 'kończyłam' z piciem coli, ale było to na miesiąc, ewentualnie dwa. Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych napoi. No bo nie ma nic lepszego niż 6 kostek cukru na jedną szklankę. (+Nic nie smakuje lepiej jak zimna cola z cytryną w gorące letnie popołudnie). No ale cóż. Uznałam, że to tylko szkodzi mojemu zdrowiu i wpływa niekorzystnie na mój organizm, więc obiecuję, że przez najbliższy rok (i oby jeszcze dłużej) nie wezmę tego magicznego napoju do ust!

3. Więcej ćwiczyć!
Nie spokojnie, nie rzucę się teraz w wir morderczych ćwiczeń i już od 1 stycznia będę chodzić na siłownię. Po prostu chce się więcej ruszać i tyle.

4. Być mniej aspołeczna.
Jak wiadomo, albo i nie od zawsze Martyna wychodzi najwcześniej z imprez albo wcale na nie nie chodzi. Norma. Jakoś nie przepadam za tego typu widowiskami. O dyskotekach z głośną muzyką, która negatywnie na mnie wpływa to już nie wspomnę. Ale zauważyłam, ze przez takie zachowanie, zaczęłam zamykać się na znajomych. I to jest złe. Więc obiecuję sobie i Wam, że moje życie towarzyskie nie będzie ograniczane do coniedzielnego wyjścia do kościoła.

5. Lepsze oceny.
Tak tak wiem. Każdy tak mówi, ja też obiecywałam sobie milion razy "od następnego semestru zaczynam się uczyć" i spokojnie, mnie również się to nie udawało xD  No, ale jednak stwierdzam, iż edukacja jest bardzo ważna i że warto poświęcić na nią czas. Nooo... tja... Dobra, zobaczymy co z tego wyjdzie, okej?

6. Zrobić wszystko co w mojej mocy aby spełnić swoje marzenia!
O spełnianiu marzeń to ja już chyba pisałam. Powiem tylko tyle, że chcę wykorzystać jak najlepiej każdą sytuację, którą da mi los w dotarciu do celu. Pytanie dlaczego umieściłam to postanowienie na końcu skoro jest tak ważne. Ponieważ wiem, że to potrwa dłużej niż rok (powyższe plany mam zamiar zrealizować do końca roku 2015) i wiem, że czasem ta droga do marzeń trwa całe życie.


No i to by było chyba na tyle. Nie wiem czy to dużo, czy to mało, wiem natomiast, że słowo 'postanowienie' przewinęło się tu ponad 10 razy i mam nadzieję, że wam nie przeszkadzają moje powtórzenia :D 
Co do nowego roku i waszych postanowień, chciałabym Wam życzyć dużo wytrwałości i ambicji, aby stawiać sobie nowe, co raz to wyższe cele i ogrom radości, gdy już je zdobędziecie.



Pozdrawiam serdecznie ~Mat 





JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ

Czytaj dalej >

Sesja 'Thread of delicacy' | Zuzanna Kotas


'T h r e a d   o f   d e l i c a c y'

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Pomyślałam, że może napiszę co nieco o tej sesji, ale gdy tylko zabrałam się za pisanie, to sierdziłam, że nie ma o czym pisać, ponieważ zdjęcia to wynik nieoczekiwanego przypływu pomysłu do mojej głowy. Mam za to nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają, a oto cała sesja z Zuzanna.
+ Chciałam przypomnieć, ze blog to nie facebook, gdzie dodaje kilka wybranych zdjęć. Tutaj zawsze dodaje wszystkie zdjęcia z sesji jako swoisty rodzaj bonusu dla tych którzy zechcą tutaj zajrzeć :) 


modelka: Zuzanna Kotas
foto/makijaż/włosy/styl- Martyna Czarnynoga































Czytaj dalej >

Porażki najlepiej budują nasze ego - Czyli jak nie przejmować się hejterami.





Okres świąt, to okres składania sobie życzeń. Zapewne wielu z nas musiało przeżyć wigilię klasową, czyli składanie życzeń razy 30x. Ja akurat nie miałam z tym większego problemu bo bardzo lubię to robić. Dostałam również wiele miłych pocieszających i motywujących słów odnośnie mojej fotografii . I właśnie o tym chciałabym opowiedzieć o motywacji do działania.

Wielokrotnie ludzie pytali, jak radę sobie z 'hejtem', który kierowany jest w moją stronę.
Powiem tak. Kiedyś, może przez jakiej 2/3 lata próbowałam z tym walczyć. Teraz wiem, że było to bezproduktywne i nie prowadziło do niczego jak tylko zaostrzenia agresji. Kiedy dostawałam komentarze typu "To zdjęcie jest do d*py", albo "Nie kompromituj się i skończ robić te pseudo sesje" wdawałam się w dyskusję, próbując za wszelką cenę obronić moje zdjęcia. Wtedy wybuchała jeszcze większa wojna. Moje nerwy nie wytrzymywały, więc ja, też pozwalałam sobie na użycie mocniejszych słów. No i wtedy, to już było... Pomyślcie, co ludzie wtedy myśleli na mój temat, pewnie "Mała, niewychowana cwaniara, która przeklina itd" A ja najzwyczajniej w świecie, chciałam pokazać, że nie można tak robić, ale jak zwykle wychodziło źle.
I tak mniej więcej, wyglądały moje zmagania w walce z wiatrakami.

Pewnego dnia, stwierdziłam, że przecież, jak mogę pozwolić na to żeby, jakaś ANONIMOWA osoba, upokarzała lub komentowała mnie publicznie. Dobra żeby nie było, rozumiem, jeśli jest to konstruktywna krytyka, czyli taka z której mogę coś wywnioskować i wyciągnąć korzyści dla mnie. W dodatku, doszłam do wniosku, że dlaczego mam słuchać ( i może jeszcze przytakiwać ) osób, które po pierwsze: boją się ujawnić <do tego zaraz wrócę> a po drugie zapewne wiedzą mniej ode mnie na ten temat. No bo pomyślmy, jeśli jakiś fotograf chciałby wyrazić opinię na temat moich zdjęć to zapewne zrobiłby to używając swojego imienia i nazwiska, prawda? I wtedy ja mogę powiedzieć sobie "Kurcze Mat, może serio robisz coś źle bo przecież gościu, lepszy od ciebie zwraca ci na to uwagę, Dobra popracuję nad tym."  I tylko taką krytykę przyjmuję do siebie. A no i właśnie! Proszę, nie mówicie mi, że jak ktoś napisze "ale do d*py zdjęcie" to, że jest to 'wyrażenie opinii', bo chyba trzeba być bardzo prymitywnym człowiekiem z bardzo wąskim zasobem słów, żeby w taki sposób wyrażać opinię. Prawda?

Wracając do kwestii anonimowości. No tak, łatwo się krytykuje i obraża z anonima. Pod przykryciem anonimowości, czujemy się bezpieczni i bezkarni a co najgorsza w tej chwili tracimy jakiekolwiek ludzkie odruchy. Czasem mam wrażenie, że pod opcją 'anonim' kryje się przycisk 'wyłącz swój mózg i zachowuj się jak zwierze' Wy, też tak myślicie? Kurcze no, brak mi słów, gdy widzę falę hejtu lejącą się przez anonimowych profesorów. Szkoda gadać...

Nie wyznaję zasady 'haters gonna hate'. Teraz po prostu, gdy dostają anonimowe chamskie pytanie, komentarz czy coś to od razu go kasuje. Nie to nie jest 'Martyna boisz się prawdy' czy 'Prawda boli co nie?' to po prostu jedyne rozwiązanie, żeby jakkolwiek ograniczyć anonimowych hejterów i nie dać im satysfakcji z tego co robią. A już broń Boże odpisywać na ich zaczepki.

Powiecie mi 'Eee tam, ty dostajesz same pochwały'
Tjaa. Pamiętam jak raz, pewna blogerka/fotografka/modelka <kurcze nie wiem jak ją nazwać bo nie znam dokładnie jej profesji>  dostała pytanie 'Co sądzisz o fenomenie Czarnynogi'. Pojechała mnie i to co robię na jakimś internetowym live streamie przy dość dużej liczbie oglądających itd. Poczułam się wtedy dość okropnie, bo usłyszałam, że mam okropne kadry, że fotoszop i że to ,na co tak trudno pracowałam i tak bardzo się starałam jest do d*py. Tak, właśnie tak pomyślałam i zniechęciło mnie to do wszystkiego. Wiem, że w tamtej chili połowa widzów wyguglowało 'Martyna Czarnynoga" i pomyślało to samo. Po jakimś czasie przestałam się tym przejmować i postanowiłam, że teraz zrobię wszytko, aby moje prace były tylko lepsze i żeby już nikt nigdy nie mógł mnie 'obrażać' publicznie. I wiecie co? Podziałało.

Teraz nie przejmuje się tym, po prostu usuwam i świat staje się piękniejszy.
Więc proszę Was- młodych, zdolnych ludzi, którzy wkładają całych siebie, swoje serce i swój czas w to co robią, żebyście nie przejmowali się tym co mówią jakieś anonimy, które boją się ujawnić. Gdybym ja sie tym przejmowała, nie byłabym tam gdzie jestem. Hejterzy zawsze byli i będą, ale tylko od nas zależy, czy pozwolimy, żeby zniechęcili nas do dalszego działania i rozwijania siebie. Bo przecież taki jest ich plan: zrobić tak, aby ten mały kreatywny człowieczek stwierdził, że do niczego się nie nadaje i że wszystko robi źle. Proszę was o to, nie dajmy się!




Pozdrawiam serdecznie ~Mat 

Dobra, czekam na hejty w komentarzach!









JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >

Wymyślić się na nowo - Czyli pomysł na życie.


(...)Czyli pomysł na życie



Ile razy w dniu, miesiącu, roku młody człowiek taki jak my (podejrzewam, że średnia wieku czytelników tego bloga nie przekracza 17 więc określenie młodych jest tu jak najbardziej na miejscu) dostaje pytanie "Kim chciałbyś zostać w przyszłości"...
Jasne, super. Wiecie, czasem mam wrażenie że z perspektywy dorosłych najwidoczniej jest to dość normalne pytanie typu "jutro ubierzesz sukienkę czy spódnicę?" Bo przecież nie ma nic łatwiejszego niż w wieku 16 lat wiedzieć co się będzie robić przez resztę swojego życia. Prawda?

Przedszkole, podstawówka... czas kiedy dziewczynki chcą być księżniczkami ( w późniejszej fazie piosenkarkami czy aktorkami) no a chłopcy chcą jeździć autami i ścigać się w F1. <Oj wtedy wszystko było takie proste!> No ale wracając do kwestii naszego pytania o przyszłość. Zapewne, gdy zapytacie dziecko 6 letnie aby odpowiedziało na to pytanie, nie będzie miało z nim większego problemu. Szkoda tylko, że z wiekiem czas oczekiwania na odpowiedź, wydłuża się. No ale przecież wtedy jeszcze nikt nie oczekuje od nas deklaracji na całe życie. Aż przychodzi czas 3 klasy gimnazjum, pisania egzaminów i zapisywania się do szkół ponadgimnazjalnych. Wtedy, już przestaje być tak miło co? Pamiętam, że była to jedna z moich ważniejszych samodzielnych decyzji w życiu i cieszę się, ze wybrałam to co wybrałam. No ale nie o tym teraz mowa. Chodzi mi o fakt tego, że dziecko 15. czy tam 16-letnie zostaje postawione przed wyborem szkoły, a raczej klasy o danym profilu, który będzie rozszerzony zdawać trzy lata potem na maturze a następnie ta matura będzie przepustką do jego dalszej edukacji, czyli plus, minus 3/5 lat edukacji (bądź też dłużej) Czyli możemy wnioskować, że człowiek z 3 klasy gimnazjum, stoi przed wyborem swoich kolejnych 6,7 czy nawet 8 lat a może i nawet swojej pracy. Kurcze no, ja nie wiem co chcę zjeść jutro na obiad a co dopiero co chcę zdawać na maturze xD No ale tutaj już raczej nie mam większego wyjścia :D

Pytacie mnie 'kim chcesz zostać jak dorośniesz" a raczej "czy wiążesz swoją przyszłość z fotografią. Powiem wam tak. W przyszłości, chciałabym robić coś co będzie sprawiać mi przyjemność i będę w pełni usatysfakcjonowana z wykonywania tego zawodu. Coś co pozwoli mi rozwijać swoje pasje i zainteresowania, nieustannie ucząc się czegoś nowego. I jeśli tym wszystkim będzie fotografia, czyli coś co już kocham i jeśli jeszcze będę mogła na tym zarabiać... Jezu! Coś wspaniałego. Nic innego jak zarabianie na przyjemność!
Z innych zawodów... hyyymmm... No tak, piosenkarką niestety nie zostanę. Ale zawszę mogę zostać fotografem sławnych piosenkarek? Co nie? ^ ^
Zawsze ciekawiła mnie ludzka anatomia i od kilku lat myślałam, aby zostać fizjoterapeutą i pomagać innym. Fajnie by było pracować w laboratorium przy tworzeniu kremów czy coś w tym stylu. Szczerze, to zawsze podobała mi się praca w salonie kosmetycznym. Kojarzy mi się ona z taką czystością i ładem, wiecie o co chodzi.
Wiem, że mam dużo planów na przyszłość. Chciałabym móc zwiedzać różne kraje. Nie obiecuję również, że zostanę w Polsce, bo jeśli tylko nadarzy się okazja to wyjadę. Jasne, może mi się nie uda i wrócę, ale przynajmniej nie będę żałowała, że nie spróbowałam.
Zdaję sobie sprawę, że los potoczy się inaczej i szansa na to, że zostanę 'kimś wielkim' jest jedna na 1529419491564, ale mam nadzieję, że ciężką pracą uda mi się osiągnąć swój cel.

Pozdrawiam ~Mat


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

How many times a day, month, year a young person like we is asked “Who would you like to be in the future?”… Great! Sometimes I just think that from the adults’ perspective it is quite a normal question like “Tomorrow you’ll be wearing a dress or a skirt?”. Because there’s nothing easier than knowledge at the 16 about one’s future…Right?

Kindergarten, primary school.. The time when girls want to be princesses and boys want to race in F1. When you ask a 6-year-old kid he or she won’t have a bigger problem to reply. Actually, when you get older answering to that kind of a questions starts to make you more difficulties. You become a young adult, exams, tests, challenges, responsible choices and decisions appear. And this is the time when you have to make up your mind about your future, your studies. We can simply say that a 17-year-old person decided about 6 or 7 years of their lives.
You really often ask me what I would like to do for living and if that is going to be associated with photography. And the answer is yes. In the future I would like to do something that will actually make me happy and I will feel satisfied. Something that will make t possible for me to improve my skills and develop. Also making money by doing what I love in my opinion is the best thing you can have in your life.

The other things I could do in the future are stuff associated with human anatomy and I’ve been thinking of becoming a physiotherapist. Also working in the beauty salon would be a nice thing in my opinion. Oh! I would love to travel the world as well.
The next thing is that I do not promise that I will stay in my home country, because if there is any opportunity, I’ll leave. I think that taking the risk even if you fail is worth it because you wouldn’t know what could have happened. I am sure that with my hard work I will achieve my goal.
-Ad.





 JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >

Każą nam wybierać i określać! ~ Czyli co to jest 'sztuka'





Zapewne niejednokrotnie, ktoś z nas, został postawiony przed pytaniem 'Co to jest sztuka?'. Ja również i to nie raz, dwa, czy trzy razy. I za każdym razem oczekiwana była od mnie długa, zwięzła i treściwa wypowiedź, opisująca od A do Z co znajduje się w mojej głowie, gdy słyszę słowo sztuka. Ku zdziwieniu moich przełożonych, odpowiedź ma była krótka, zwięzła ale nie koniecznie jasna i szczegółowa. Odpowiedź to, WSZYSTKO.

Ha, pewnie tak samo jak reszta moich rówieśników myślicie 'chyba ją porąbało'. Tak i tutaj dochodzi inna strona tego pytania: Dyskusja. Nosz jak ja nie lubię rozmawiać z ludźmi na temat 'dlaczego wszystko?" Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy musi wiedzieć kto to był Duchamp, Gauguin czy Beksiński i nie każdy interesuje się sztuką tak bardzo jak ja, ale jeśli ktoś nie ma takiego samego poglądu jak ty, to to przemilcz. Proszę. Najgorsze jest przekonywanie kogoś, że to właśnie  TY i tylko TY masz rację. A przecież, jak ktoś może mieć rację w tym 'co jest DLA NIEGO sztuką'? (rozumiecie mnie, mam nadzieję xD ) ABSURD.
Tak, zaraz po tym jak wypowiadam zdanie: "Dla mnie sztuką jest wszystko", odzywa się chór osób mówiących "Ta jasne, a co jest takiego pięknego w dziełach, które wyglądają jak by ich twórcą był ktoś niepoczytalny!? Sztuką są obrazy wielkich malarzy, jak Leonardo Do Vinci". Z takiej wypowiedzi wnioskuję, że ta osoba po prostu nie rozumie i nie zrozumie przekazu, którym chciał podzielić się z nami artysta i że jest zwolennikiem, bardziej sztuki akademickiej w której należy wykazać się swoim talentem malarskim. W takim przypadku, staram się zamilknąć i nie prowadzić dalszej rozmowy bo wiem, że i tak jestem na straconej pozycji. Ponieważ 98% społeczeństwa, po zobaczeniu obrazu, no powiedzmy, autorstwa pana Kandinsky'ego powie "Eee, takie to nawet ja też umiem namalować"... No, wiec co tu dalej kogoś przekonywać, że do tego też jednak potrzebny jest pomyślunek i talent? No właśnie. Ale ja to doskonale rozumiem. Tak jak i ja nie rozumiem na przykład idei boksu, <czyli okładania się za pieniądze> a dla innych jest to całe życie. Temu też, nie ma nic złego jeśli widząc bohomazy Pollocka, sprzedawane za $140 000 000 i nic Ci się w tym nie podoba, to masz do tego pełne prawo i nikt nie ma prawa powiedzieć Ci w tym momencie, że się mylisz ponieważ, jest to twój osobisty pogląd na sztukę.

I teraz odpowiem na najbardziej nurtujące pytanie, dlaczego właśnie tak sądzę. Ponieważ, iż, jednak, może, dlatego, że: Po pierwsze. Idąc śladami rozumowania tego, że 'prawdziwa sztuka to taka w której należy wykazać się swoimi umiejętnościami i talentem' to właściwie, wszystko co nas otacza jest wytworem czyjejś kreatywności, pomysłowości i idei. Czyż nie? Przecież, każda, nawet najmniejsza rzecz musiała kiedyś zostać wymyślona, następnie skonstruowana a na końcu jeszcze nazwana, a czy te trzy rzeczy nie należą do sfery umiejętności i talentu?

Dla mnie sztuka nie ma wytyczonych granic. Nie ma jasnego podziału gdzie mogę się zatrzymać i powiedzieć: "trzy razy nie, dziękuję". Zawsze starałam myśleć się niekonwencjonalnie. Spoglądać na świat od strony z której nikt by nigdy nie popatrzył, temu też moja wrażliwość na tematykę sztuki nie ma ograniczeń. Znam osoby, które jasno mogą powiedzieć co jest dla nich sztuka a co nie, ale przeważnie, osoby te, nigdy nie interesowałby się tym bardziej.
Czyli. Jeśli ktoś coś wymyślił (powiedzmy jakiś kubek) to przecież, musiał włożyć w to siebie, swój pomysł, swoje preferencje. Ktoś musiał to stworzyć, a dobrze wiemy że bez talentu i umiejętności nie dał by rady, więc to kolejny fakt na to, że wszystko co nas otacza jest sztuką. W dodatku często użytkową.
No dobra, wracając do bohomazów niepoczytalnego artysty. Czy oglądając takie dzikie dzieła, nie zastanawialiście się co ta osoba czuła kiedy to tworzyła? Może, właśnie przez takie dzieło, chciała przekazać nam jego wewnętrzne przemyślenia czy poglądy. Poza tym popatrzy na to trochę inaczej. Czy proste, sztywne, obrazy nie są dla was przewidywalne i proste w odczycie? Jasny, klarowny przekaz typu 'siedzą ludzie nad rzeką i piją herbatę, spoglądając na zachodzące słońce.' Jasne.
Jak dla mnie działa z serii 'Nie, to nie sztuka' są dość nieprzewidywalne. Niby nic nie przekazują a jednak, każdy może interpretować je na swój własny i dowolny sposób co rozwija naszą kreatywność. Ale myślę, że temat interpretacji zostawię na inny post.

Dobra, nie wiem czy nie zagnałam za daleko z tymi moimi przemyśleniami. Chciałam jeszcze raz zaznaczyć, ze prowadzę taki wpisy, aby pokazać Wam mój punkt patrzenia na pewne sprawy czy tematy. Nikt nie musi się ze mną zgadzać, dobrze wiem, że do druga osoba nie przeczyta tego i będzie zbulwersowana że jest tak mało zdjęć w tym artykule, ale inaczej nie mogłabym przekazać wam tego co tak na prawdę myślę.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Probably, you were asked for many times “what is art?”. I was asked that question as well, not once, twice but plenty of times. And every time I was expected to give a long and great speech with the entire description from A to Z. What’s surprising, my answer every time was the same, short, not really clear and not descriptive. The answer is: EVERYTHING.
I can only suppose that now you are all like “Is she crazy”. Yes, and here very important is the next aspect: Discussion. Man, how I love talking to people about all these topics, to people who of course do not have to have as big knowledge as I do have but if you don’t have your opinion, then Shhh…. Please. The worst thing is convincing someone that you are the one who’s right and whose opinion is right. And how is that possible? To tell someone what is art and what is not. Nonsense.

Right after expressing my opinion on art which is “For me, everything is art” I can hear others saying “You serious, where’s the beauty in the works of mentally-ill artists. Art is for example the work od Leonardo DaVinci!. From such a statement I can easily conclude that the person simply does not understand the true meaning of art and the message that artist has for the recipient. In such moments I just prefer to shut up because I know that I’m already lost. So I won’t convince anyone that you need an ‘idea’ and talent for art to actually keep talking what you’re TRYING to talk about which is ‘what is arty at what is not”. It the same like the idea of boxing for money. I simply don’t get it but I do not say anything bad about this sport right now.
For me art has no borders. There’s no clear division. I’ve always tried to think in an unconventional way . Look at things from the perspective no one would ever look. That is why I am so sensitive about the topic od art and its borders. I do know people who can say what the art is and what is not, but these people were never very into art.
So if someone had invented a mug he had to put his idea into work, his preferences. That wouldn’t work without some talent and skills. That means that everything that surrounds us is art. Moreover, the art we can use.
Now, about these crazy artists with insane art. Do you ever wonder that maybe this person wanted to express his or her emotions, feelings or thoughts. And don’t you think that plain and simple arts are predictable? Sure, clear message “people sitting at the river bank drinking tea, looking at the sun”. Sure

For me work of arts form the series ‘No, it’s not art” are quite predictable. They seem not to be having any message, however everyone can interpreter that differently. Which makes us creative.

Okay, I do not know whether I haven’t come way too far with my thinking. I’d like to underline once again that I carry on with such posts to show you my point of view and way of thinking. No one has to agree with me. I do know that someone else will not ready that and will be fed up with the lack of photos in this article, but I couldn’t share with you what I really wanted and what I really do think. -Ad.


Pozdrawiam serdecznie! ~Mat.


PS Co mogłabym zmienić na moim blogu? Jakieś wskazówki? Piszcie w komentarzach!<3










 JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >

Tutorial | Czyli nieprofesjonalny makijaż 'zimowy'






Tak. Dzisiaj będziemy się malować. <to będzie dobre> 

Bardzo często dostawałam pytanie odnośnie mojego makijażu, który wrzucam na instagram czy ten który robię na potrzeby sesji. Od razu odpowiem na pytanie 'gdzie się tego nauczyłam?' - nigdzie. :D
Nigdy nie ćwiczyłam malowania, moim zdaniem to wprawa ponieważ maluję się od 1 klasy gimnazjum.Praktyka czyni mistrza dziewczyny! Dzisiaj chciałam pokazać Wam makijaż nieco zimny, można zaryzykować stwierdzenie, że wręcz 'zimowy' na imprezę czy tam sylwestra czy kto jak chce! Znudziły mi się klasyczne 'smoky eyes' więc stwierdziłam, że ten makijaż będzie w moim ulubionym kolorze! Jednak nie jest to makijaż dla niebieskookich, jak można to zaobserwować na zdjęciach poniżej. Od razu chciałam przeprosić za jakość zdjęć, ponieważ nie posiadam lampy pierścieniowe (która w znacznym stopniu ułatwia wykonywanie tego typu zdjęć) musiałam posłużyć się światłem dziennym. Bardzo dziękuję Julce, która zniosła moje tortury i zaufała mi na tyle mocno, że pozwoliła pomalować sobie oczy, i to aż TRZY razy! 
Dobra, no to zaczynamy: 


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Do wykonania tego makijażu, użyłam trzech rodzai pędzli: 
Lovley (niestety nie ma na nim numeru) jako pędzel do nakładania
Inglot 19P - jako pędzel do blendowania
Inglot 31P - czyli precyzyjny pędzel którym zaznaczę linię rzęs i wykonam małą i delikatną jaskółkę 



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Aby nadać koloru naszemu make-up'owi użyłam palety z dużym przekrojem barw firmy Sephora, którą dostałam od najwspanialszych dziewczyn prawie 2 lata temu i dalej świetnie mi służy! 



Jedna z jej części (cienie)


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Użyłam również dwóch cieni firmy PAESE.
Jasny (numer 667) jako baza, oraz ciemny, którego koloru nie potrafię określić, ponieważ jest on brązowy a zarazem fioletowy. Same oceńcie. (Numer 672)


Do zaznaczenia linii rzęs użyłam czarnego matowego cienia firmy KOBO (128)


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


1. Na powiekę nałożyłam bazę, czyli jasny cień. 


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

2. Na zewnętrzną część powieki nałożyłam trochę ciemnego PAESE i delikatnie rozblendowałam. 



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

3. Na bazę dałam jasno niebieskiego a może i wręcz morskiego cienia z palety. 
(kolory wyglądają inaczej ponieważ zdjęcia robiłam w rożnym świetle. 
Kolory zbliżone do prawdziwego są na zdjęciu drugim) 




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

4. Kolory wzmocniłam dodaniem nieco zielonego odcienia + trochę fioletu na zewnętrzną część powieki.





-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


5. Na koniec całość pomalowałam błyszczącym niebiesko-morskim cieniem oraz poprawiłam linię rzęs i wyciągnęłam małą jaskółkę aby powiększyć oko. Dolną powiekę trochę przyciemniłam ciemnym cieniem PAESE oraz dodałam troszkę matowego czarnego cienia. 
I oto cały efekt:






-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Mam nadzieję, że chociaż troszkę pomogłam Wam lub naprowadziłam na to jak ja wykonuję swój makijaż. Wiadomo, nie jestem profesjonalnym makijażysta, więc i mój makijaż nie wygląda profesjonalnie, ale zawsze to co. Myślę, że warto nauczyć się malować, zawsze to trochę zaoszczędzonej kasy, gdy nie musisz iść do kosmetyczki przed imprezą czy coś w tym stylu. 
Pamiętajcie, nie musicie robić makijażu zawsze kropka w kropkę tak jak jest w 'instrukcji'. Ważna jest inspiracja i wasz wkład w wykonanie. Wasz makijaż musi wyrażać was ponieważ makijaż to sprawa indywidualna, nie każdemu wszystko pasuje i nie każdemu wszystko się podoba.

Pozdrawiam serdecznie! Czekam na wasze komentarze pod postem!<3




-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------










 JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >

Fotografia jako najlepszy portal społecznościowy


"Fotografia jako najlepszy portal społecznościowy"





Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wygląda prawdziwa przyjaźń zawarta przez portal społecznościowy Facebook? Ale taka prawdziwa, prawdziwa. Ja nie muszę, bo przeżyłam coś takiego, ale nie za sprawą Facebooka, lecz fotografii. Facebook był tylko pośrednikiem, który ułatwiał kontakt i umożliwiał lepsze poznanie drugiej osoby. I właśnie o tym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. O pewnej historii rodem z serialu.

Wiecie, nigdy nie podejrzewałabym, że mogę nawiązać z kimś tak bliskie relacje. Z kimś kogo nie znałam, z kimś kogo nigdy nie widziałam na żywo. Na początku nawet nie myślałam o tym, że mogę zdradzić takiej osobie mój sekret a co dopiero pomyśleć o spotkaniu na żywo, chociażby na chwilę.
A jednak. Pewnego zimowego dnia, w okolicy świąt, napisała do mnie pewna moja mała fanka. (Tak nazwijmy ją fanką, bo tak tez mi się przedstawiła, znaczy że podobają się jej moje pracy, czy coś!). Pytała się chyba o zdjęcia, albo o aparat, nie pamiętam, wiem tyle że jej odpisałam. Co w moim przypadku jest dość rzadkim zjawiskiem.- z natury jestem leniwa a w poprzednim wcieleniu, chyba byłam leniwcem. Wracając. Za jakiś czas dostałam wiadomość zwrotną no i jakoś się zaczęło. Właściwie do dzisiaj nie wiem, jak to się stało. Przecież codziennie dostaję tyle wiadomości z pytaniami o sprzęt, zdjęcia, programy, a jednak z żadną z tych osób nie zaczynam większej konwersacji, która w efekcie prowadzi do czegoś konkretnego. Więc dlaczego było tak w tym pojedynczym przypadku? Nie wiem również, jak to się stało, że dałam jej mój adres. Przecież to mógł być seryjny morderca, który chciał zabić całą moja rodzinę, obrabować mój dom a na końcu go spalić! A jednak... zaufałam. Chyba chodziło o jakąś małą pamiątkę na moje zbliżające się urodziny. No i teraz jest ta chwila w której nie wiem co było dalej. Pamiętam tyle, że mimo tego iż mamy XXI wiek, pisałyśmy ze sobą listy. Kurcze no, listy! To było coś. Pisałyśmy do siebie wszystko, wszyściutko. Oczywiście okazało się, że ona również robi zdjęcia. W ogóle ona słuchała tej samej muzyki co ja! No bo w końcu to na koncercie System Of a Down spotkałyśmy się po raz pierwszy. I wtedy już było z górki. Pisanie na Facebooku, rozmowy na Skype itd. A w wakacje spotkanie. Miałam zaszczyt gościć tą małą osóbkę w moich skromnych progach przez 10 dni i karmić najlepszym śląskim jedzeniem jakie wyszło spod ręki mojej mamy.
I tak właśnie poznałam Zuzannę Kowalczyk. I kto by pomyślał, że to wszystko z winy fotografii.


Chciałam powiedzieć, że fotografia sama w sobie, daje nam ta moc poznawania innych. Nie wystarczy mi palców w dłoniach i nogach abym mogła naliczyć te wspaniałe osoby, które mogłam poznać dzięki naszej wspólnej pasji. Tak bardzo kreatywne i zdolne osoby, że aż się to w głownie nie mieści. I to wszytko z powodu fotografii.
Cieszę się, że mogłam opowiedzieć Wam, naszą historię. Życzę sobie, aby los domalował kolejne linie naszej wspólnej przyjaźni, pomimo odległości jaka nas dzieli i żeby ten serial się nigdy nie skończył.

Dziękuję za uwagę bo zapewne ktoś pokusił się aby przeczytać i ten post. Może i jest tu ktoś kto właśnie dzięki, może nie fotografii ale innej pasji poznał przyjaźń swojego życia, a może miłość?
Czekam na informacje w komentarzach!

Instagram: www.instagram.com/martynaczarnynoga

Pozdrawiam gorąco!
~Mat.









JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >

Mieć a być. Czyli jak odnaleźć swój talent.





"Zazdroszczę Ci twojego talentu. Ja nie mam żadnego"; "Jak to jest, że jedni są tak kreatywni a ja nie. Co mogę z tym zrobić?"; "Nie potrafię odkryć mojego talentu, pomóż!
Takie oto 'pytania' to codzienność na mojej skrzynce mailowej, Facebook'owej i Asku. Postanowiłam nabazgrać trochę zdań na ten temat i rozwiać wszelkie wątpliwości co do kwestii talentu.

Może zacznę od tego, że ogrom ludzi narzeka na to, że nie ma żadnego talentu.BZDURA
Każdy z nas jest w czymś dobry. Często sami tego nie zauważamy, lecz jest to doceniane przez innych. Równie często nie odpowiada nam nasz talent. Wielokrotnie spotkałam ludzi którzy np. świetnie malowali, lecz nie rozwijali tego, bo mówili "Eee tam malarstwo, ja to bym chciała umieć tańczyć!" Eh. Chcieć każdy może. + Chcieć a MÓC. Ja bym chciała umieć ładnie śpiewać, ale wiem, że w tej kwestii nic nigdy się nie zmieni. Mój śpiew próbowano przyrównać do wolu dziwnych dźwięków, na przykład do dźwięku zepsutego paska klinowego, do kozy, często też do koguta czy do osła. Ale jakoś mi to nie przeszkadza. Poza tym to, że nie potrafię ładnie śpiewać nie zniechęci mnie do ciągłego podśpiewywania, nucenia i "śpiewania". Tak, gdy śpiewam w domu często słyszę słowa: "Martyna, zapłacimy Ci, ale przestań" lub "Mat, możesz mnie bić, ale nie śpiewaj pliiz" Dobra, koniec tej dygresji. Wracając. Z tego co zaobserwowałam, dużo z nas nie docenia tego, do czego zostaliśmy stworzeni, do czego dostaliśmy tzw. 'Iskrę Bożą" (Czy jak to kto sobie interpretuje/tłumaczy).

Jak ja odkryłam swój talent?
Zaczynając do tego, iż w wieku 10/13 lat byłam przekonana, że moim jedynym talentem jest sport, a dokładniej biegi sprinterskie. Jak widać niczym to powiązane ze sztuką. Dopiero w gimnazjum, przy zajęciach z plastyki zauważyłam, że 'idzie mi to lepiej niż innym', dużo sprawniej i szybciej. (Co do początków mojej przygody z fotografią odsyłam do innego artykułu. Link poniżej.) 

Jak odkryć swój talent? 
Zauważyłam również, że większość z nas chciałoby dostać prosty, jasny i klarowny znak 'do czego zostali stworzeni'. Nie kochani, nikt do was nie przyjdzie z paczką z adresem "NIEBO" w, której będzie lista gratulacyjny, podpisany 'Twój Stwórca' w którym czarno na białym będzie napisane: 'Ty. Ty masz talent do jazdy konnej, idź i zacznij go rozwijać". Eh, chyba każdy chciałby dostać taką paczkę na starcie, żeby nie tracić czasu na poszukiwania. No, ale właśnie o to w tym chodzi, należy szukać, próbować, zdobywać doświadczenie, a na pewno któregoś dnia stwierdzicie "Tak to jest to czego szukałem". Aby uargumentować moją tezę (Boże, czuję się jak bym pisała rozprawkę) podam przykład pewnego mojego znajomego z którym miałam przyjemność chodzić do klasy. Kurcze, chyba nie ma rzeczy, której ten chłopak by nie próbował! Biegał na długie dystanse, jeździł na rowerach, potem na krótkie, następnie pół maraton, chodził chodem sportowym, pływał, chciał skakać wzwyż, w dal i najlepsze jest to, że wszystko całkiem nieźle mu wychodziło, ale dopiero teraz (no mniej więcej 6 lat szukania) znalazł ten swój właściwy talent a jednocześnie jego pasję. 

Odnaleźć swój talent to marzenie wielu z nas, ale marzenia się nie spełniają, marzenia się SPEŁNIA! 
Weźmy to sobie do serca i zacznijmy coś robić a nie siedzieć bezproduktywnie przed telewizorem czy laptopem, narzekając na brak łaski ze strony Bozi. Bo naprawdę, każdy z nas jest utalentowany (w mniejszym lub większym stopniu. ale jest!) wystarczy tylko go poszukać. 


Kolejny długi referat za mną. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam i że kwestię talentu (tak to słowo przemknęło się tutaj 16 razy) mamy zamkniętą. Idę się uczyć i czekam na wasze komentarze co do postu.<3

Miłego dnia, pozdrawiam serdecznie!
~Mat


LINK DO ARTYKUŁU O POCZĄTKACH FOTOGRAFII: 
www.martynaczarnynogafoto.blogspot.com/2013/02/from-beginning.html

Pytania?: www.ask.fm/MartynaCzarnynoga
Instagram: www.instagram.com/martynaczarnynoga






JEŻELI PODOBA CI SIĘ TEN POST. KLIKNIJ "PODOBA MI SIĘ" PONIŻEJ
Czytaj dalej >
Widzieć tylko przez obiektyw © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka